Co tak długo ?

grudzień 13th, 2008 by admin

Jestem w wannie. Kąpię się już chyba bardzo długo bo mam całe pomarszczone od wody dłonie. Czuję ciepło dookoła. Wychodzę powoli z wanny, wycieram się ręcznikiem. W łazience jest zupełnie jasno. Zza przymkniętych drzwi widzę, że na korytarzu prowadzącym do pokoju, jest półmrok. Może jest prawie wieczór, albo bardzo wczesny ranek. Owijam się ręcznikiem i wychodzę. Wzrokiem sięgam do pokoju i zatrzymuję oczy na stojącym bokiem mężczyźnie. Stoi nieruchomo, wygląda na dobrze zbudowanego. Jednak coś mi nie pasuje, jego głowa jest nieproporcjonalnie duża. Tak jakby ktoś zamiast głowy zamontował mu wielką kulę. Wiem już, że to sen, bo tylko we śnie spotykam takie zniekształcenia. Nie budząc się trzymam się drzwi gdy jego głowa obraca się w moim kierunku, ale tylko sama głowa. Mój lęk rośnie gdy już prawie widzę jego twarz. Jest okropnie brzydka, patrząca tępym spojrzeniem, które nagle się wyostrza. “sen sen sen” powtarzam sobie. Patrzy już prosto na mnie, nienormalnie duże oczy są jeszcze większe. Otwiera usta bardzo szybko ” CO TAK DłUGO ? !!! ” - krzyknął.

Obudziłam się jeszcze słysząc ten niski przeszywający ton. Nie otworzyłam oczu jeszcze długo, bałam się , że wciąż będzie stał gdzieś obok.

Kredens

grudzień 9th, 2008 by admin

W omamach przysennych najbardziej nie lubię momentu, kiedy budzę się po raz drugi. Pierwsze przebudzenie zawsze jest przerażające, bo odnajduję się w jakimś wyimaginowanym świecie, pełnym przedmiotów i nieznanych mi osób. Jednak to zawsze podczas tego jak budzę się drugi raz, najbardziej się boję. Może słowo „budzę” jest tu nieodpowiednie. To jakby wracała mi świadomość, a wszystko co było dookoła znikało. Takie uczucie przerażenia połączone z niezrozumieniem. Serce wali jak szalone, ciężko złapać oddech. Powoli sobie uświadamiam, że to co przed chwilą było tak blisko, w ogóle nie istnieje. Trudne jest przekonania siebie samej, że tak naprawdę nie ma tego co się widzi.

Jednym z najbardziej realnych omamów był ten, który nazywam kredensem.

Mieszkam z siostrą, spała w pokoju obok. Obudziła mnie jakaś łuna zimnego światła, które padało z kredensu naprzeciw łóżka. Otworzyłam oczy i nie mogłam w to uwierzyć. Przede mną stała niebieska smuga światła. Była wysokości kredensu, a więc dość spora , jakieś 1,5m. Nie byłam na to gotowa, to było za prawdziwe. Zawsze obiecuję sobie, że tym razem dam radę i spróbuję się nie bać, nie krzyczeć, ale znów się nie udało.

Krzyczałam jak oszalała, wtulając się w kąt łóżka. Gdybym mogła wtopiłabym się w ścianę. Smuga nie zniknęła. Zrobiła coś dziwnego. Mój kredens, ma dwie witryny. Smuga światła jakby się teleportowała na drugą stronę. Była już tak blisko. Nie mogłam patrzeć, krzyczałam wołając siostrę. Niestety nie obudziła się. Zazwyczaj wszystko powinno się już kończyć, znikać, ale zamiast tego ze smugi wyłoniła się dłoń otoczona niebieskim, silnym światłem. Ręka wyciągnięta w moim kierunku jakby w geście zaproszenia, delikatnie się poruszała. Nie było w tym nic złego, nic demonicznego. Nie powinnam się bać, ale sama prawdziwość tego mnie przeraziła. Realna, prawdziwa, bardzo szczupła ręka, wychodząca z rozświetlonego słupa, była wyciągnięta wprost ku mnie. Wiedziałam, że TO chce, żebym wyciągnęła swoją dłoń. Poczułam, że w jakiś pewien sposób jestem potrzebna temu czemuś. Nie wytrzymałam, co chwilę zamykałam oczy, wołałam imię siostry. Za długo to wszystko trwało bym mogła w jakimkolwiek stopniu podejrzewać, że to nieprawda. W głowie miałam jedno zdanie „nie jestem gotowa, nie jestem gotowa, jeszcze nie jestem gotowa.” Bo nie byłam, nie mogłam przecież podejść do czegoś, co było tak niezrozumiałe. Nie chciałam się nawet przyglądać. Spod przymrużonych powiek, zobaczyłam jak owa smuga w niesamowicie szybki sposób została zassana w głąb kredensu. Całkowicie zniknęła, a ja nie mogłam złapać tchu. Nie wiem jak tego dokonałam, ale zmusiłam się pobiec do siostry. Wskoczyłam do jej łóżka i nie mogłam powiedzieć nawet słowa. Zanosiłam się od płaczu. Przestraszyła się. Długo pytała co się stało. „Coś jest u mnie w pokoju, coś jest w kredensie”.

Myślała, że do reszty zgłupiałam, przespała ze mną resztę nocy, upewniając, że kredens jest pełen jedynie książek. W tym przypadku nawet ciężko mi powiedzieć kiedy obudziłam się po raz drugi, bo wszystko było tak realne i prawdziwe.

Nie mogłam się z tego otrząsnąć przez jakiś tydzień. Nikt nie chciał nawet słyszeć, że mogę myśleć, że to się stało naprawdę. Siostra nawet nie chce wierzyć, że ją wołałam. Ja natomiast byłam przekonana, że coś mnie odwiedziło, myślało, że jestem gotowa, a ja to zawiodłam.

Człowiek kartka

grudzień 9th, 2008 by admin

Biegnę … nie mogę się odwrócić bo on jest tak blisko .. czuje jak porywane przez wiatr kosmyki jego długich włosów ocierają się o moją szyję .. biegnę … ile ten płot ma metrów?

Bramka wydaje się być tak daleko, ze nigdy do niej bym nie dobiegła. Chyba zwalniam odrobinę. Jakiś chłód na twarzy karze mi sie zatrzymać, obracam się. JEST. Długi, wysoki, szczupły. Jakby mokre od deszczu srebrne włosy opadają mu aż po kolona. Taki przerażająco wątły mężczyzna, z zapadniętymi policzkami patrzy na mnie przeraźliwie długo. Jego krok do przodu powinien mnie sprowokować do ucieczki. Nie mogę się ruszyć , on staje bokiem … Chryste .. jest jak kartka. Człowiek kartka. Prawie go nie widzę jak jest bokiem .. zaczyna falować, wzbija się do góry. Leci do mnie .. paraliż mija. Biegnę .. otwórzcie tę przeklętą bramkę .. człowiek kartka przepływa przeze mnie, taki wątły, że to nawet nie boli.

Ciężki sen. Około 4/5 lat temu.